Naprawdę długo czekałam, ale w miłości rozłąka sprzyja uczuciu. Otwieram paczkę z wyraźnym podnieceniem i odrobiną niepokoju. Czy
dobrze wyglądam? Pytam sama siebie, bo w końcu w środku czeka Bler, a przy
superbohaterach trzeba być jakoś ogarniętą. Poprawiam fryzurę. Lidia nie
jest już konkurencją. Stała się niedoścignionym wzorem.
Nieważne, że przeczytałam „Człowieka
ze światła” już kilka razy w
formie elektronicznej. Pewne sprawy trzeba robić
klasycznie. Druk to coś zupełnie innego. W końcu zawsze lepiej pomacać, niż
tylko popatrzeć. Ale ci co nie mogą pomacać, niech choć popatrzą…

.jpg)