Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska kultura grozy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Polska kultura grozy. Pokaż wszystkie posty

środa, 16 kwietnia 2014

Horror Masakra - Death Shall Rise!


Z jednej strony pragniemy, aby horror stał się zauważalny i popularny. Ale trzeba uważnie wypowiadać życzenia – tego uczył chyba Masterton w „Dżinie”, czy coś... Jeśli horror wchodzi w mainstream, tym samym staje się popularny i dochodowy, jednak mocno traci na jakości, nie tyle wykonania, co treści. Czy niezrozumienie jest złe? Pozostając w cieniu, który wcale nie jest taki mały, horror zachowuje swoją niezależność i głębię. Kiedyś fantastyka była w podobnym punkcie. Poszła na całość i nie raz ją przez to wydymali. Teraz jest już integralną częścią popkultury, gdzie w morzu beznadziej, pływają arcydzieła – nawet w pomyjach są świeże kawałki. Zamknięcie i odseparowanie może przynieść niezwykły rozwój, jednak będzie on obarczony licznymi konsekwencjami. Warto więc się zastanowić czego tak naprawdę chcemy i  z czym to się wiąże?

Właśnie ukazał się trzeci numer Horror Masakry. Widać, jak wielkie postępy robi cała redakcja. Pismo zaczęło nabierać kształtu. Tym bardziej boli, że to ostatni numer... Zostało mi tylko postawić HM na półce obok „Czachopisma”, do którego mam równie wielki sentyment. Na szczęście redaktor naczelny Tomasz „MordumX” Siwiec nie żegna się z nami. W mrokach jego umysłu czai się już nowa „Krypta”. W oczekiwaniu na nią zaczytajmy się w ostatniej serwowanej nam MASAKRZE.

niedziela, 16 marca 2014

Przepis na horror ekstremalny


Widziałam wczoraj dziwną rzecz, a właściwie to dwie. Późną wieczorowa porą oglądałam kanał TLC. Troszkę mi się już przysypiało, gdy akurat zaczął lecieć odcinek Moja szokująca historia. Można powiedzieć, że sen prysnął jak kamfora, bo szok był chyba zbyt gwałtowny.

Pierwszy odcinek opowiadał historię kobiety, która przez czterdzieści parę lat nosiła w brzuchu zmumifikowany płód z ciąży pozamacicznej. Pretty weird... ale nie tak bardzo jak losy nietypowego rodzeństwa cierpiącego na zespół Lyella. Jest to niezwykle rzadka choroba skóry i błon śluzowych. Na ciele pojawiają się pęcherze, które pękają powodując oddzielenie się naskórka od tkanek. Przy tej chorobie pacjent może nawet utracić 90% naskórka. Dziewczynka praktycznie nie miała skóry na plecach. Oboje mieli zdeformowane dłonie i zlepione palce. Brat przechodził chorobę jednak nieco łagodniej, mając na ciele jedynie pojedyncze ogniska. Dziewczynka codziennie wstawała o trzeciej nad ranem żeby zmienić opatrunki, ponownie zabandażować ciało i wyszykować się do szkoły. Żyła tylko dzięki comiesięcznym przeszczepom sztucznej skóry. Skórę taką hoduje się z napletków niemowląt. Niestety badania nad tego typu metodami leczenia są kosztowne, a chorych korzystających z takiej skóry jest mało, dlatego przerwano dotację. Jaki los czeka więc rodzeństwo?