Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prószyński i S-ka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 29 listopada 2014

[R] Echo błyskawicy - "Przebudzenie" S. King

  
S. King "Przebudzenie" /Revival/,
 Prószyński i S-ka 2014

Przebudzenie” jest kwintesencją Kinga: rozbudowany bohater, małe miasteczko, niebanalny antagonista, specyficzna społeczność małego miasteczka, silne wątki autobiograficzna, a wszystko wmieszane w opowieść obyczajową z elementami horroru egzystencjalnego. Otrzymujemy więc klasycznego Kinga na bardzo dobrym poziomie.

 „W niedużej miejscowości w Nowej Anglii, ponad pół wieku temu, na małego chłopca bawiącego się żołnierzykami pada cień. Jamie Morton podnosi głowę i widzi intrygującego mężczyznę, jak się okazuje, nowego pastora. Charles Jacobs wraz ze swoją piękną żoną odmieni miejscowy kościół. Mężczyźni i chłopcy skrycie podkochują się w pani Jacobs; kobiety i dziewczęta – w tym także matka Jamie’go i jego ukochana siostra Claire – tym samym uczuciem darzą wielebnego Jacobsa. Jednak kiedy rodzinę Jacobsów spotyka tragedia, a charyzmatyczny kaznodzieja wyklina Boga i szydzi z wiary, zostaje wygnany przez zszokowanych parafian.

czwartek, 25 września 2014

Nadchodzi przebudzenie - czy ręka mistrza sprzeda nam niezapomnianą historię? [zapowiedź]


Niedawno skończyliśmy czytać „Pana Mercedes”, a już w 13 listopada 2014 będziemy mogli zanurzyć się w mrocznej powieści „Przebudzenie” /Revival/. King zapowiada elektryzującą opowieść o Jamie Mortonie. Będzie się działo, bo historia ma zawierać mnóstwo wątków. Bohatera będą prześladować demony przeszłości, przez co będzie skazany na tułaczkę po świecie, rock and roll i alkoholowe próby zapomnienia o tragedii z przeszłości. Jak zapowiada King, opowieść ma skupiać się wokół >przebudzenia<, które ma mieć wielowarstwowe znaczenie, a historia będzie bazować na klimacie i atmosferze, na wszystkich odcieniach krajobrazów jakie otaczają bohatera, lecz nie do końca na nim samym.  Akcja powieści będzie toczyć się aż przez pięć dekad zaczynając w latach 60, w małym miasteczku w Nowej Anglii. Tam właśnie zrodzi się więź łącząca pastora i małego chłopca, która potem zaowocuje piekielnym paktem.

poniedziałek, 13 stycznia 2014

[R] Doktorku, ile jest lśnienia w śnieniu?



"Doktor Sen" przychodził do mnie wiele nocy, ale nie potrafił mi ulżyć w bólu dotarcia do końca swojej własnej opowieści. Niektórzy twierdzą, że przez to, że nie mam kota. Może tak, może nie :) Musiałam sobie jednak jakoś poradzić. Z butelką wina, serem gorgonzola i śliwkowymi żelkami było znaczenie łatwiej, co nie oznacza, że krócej. Po sześciu tygodniach udało mi się kończyć "Doktora Sen". Przez dłuższy czas zastanawiałam się jednak, czy nie byłoby lepiej przemilczeć to, co wydarzyło się miedzy pierwsza, a ostatnio stroną...

Czasem jest tak, że nabieramy się na najprostsze sztuczki, znamy je, ale są tak skuteczne, że nie umiemy ich uniknąć. Wiara pokładana w pisarza + kampania reklamowa + same pozytywne opinie tuż po premierze = porażka... Nigdy nie czytam na siłę, jeśli mnie coś nie pociąga, to odkładam na półkę, jak zdąży się zakurzyć, to najwyraźniej nie było warto. Magia sprzedaży i Wielkości Króla tym razem jednak zadziałały bezbłędnie. Z każdą stroną wierzyłam bowiem, że zaraz będzie lepiej. W końcu było tak źle, że musiałam wyznaczać dzienne limity, bo najzwyczajniej nic mnie nie ciągnęło do czytania. Rozczarowałam się, to normalne, ale czemu ja się temu rozczarowaniu dziwie?  :) Nie raz i nie dwa, King zapodał zapchajdziurę, więc to chyba mnie zabrakło dystansu i zbytnio się podjarałam.  Wstyd, że dałam się ponieść popkulturze. Z jednaj strony to nieuniknione, bo jestem dzieckiem swoich czasów, ale z drugiej, zawsze wstyd…

Grubość książki „Doktor Sen” przemawiała do mnie niczym pączek w polewie czekoladowej: jestem deserem dla wielbicieli „Lśnienia”  i całej twórczości Kinga. Pączek okazał się puszysty, ale bez nadzienia, choć polewa była dobra. Rozczarowanie zawsze przychodzi, bo nawet kiedy sobie człowiek wytłumaczy, że King już pisał sequele i okazywały się całkiem inna bajka, to mimo wszystko nadzieja (i wiara) pozostanie matką tych wszystkich, co czekają na Godota :) No dobra, może trochę dramatyzuje. Rozczarowanie jest bardzo prostą, choć zaskakująca emocją, która pojawia się gdy nasza nadzieja ulega brutalnej konfrontacji z rzeczywistością. Zawiodłam się bo książka okazała się mniej wartościowa niż zakładałam. Trudno, ale sama nie jestem bez winy :) Poprzednie sequele Kinga luźno nawiązywały do wydarzeń je poprzedzających. W przypadku „Doktora Sen” mamy odczynienia niemal z nowa, całkiem osobną historią, która naprawdę ma mało wspólnego z „Lśnieniem”. Ile więc lśnienia w śnieniu?