Kto przeczytał pierwszy tom trylogii Wayward Pines (Szum),
zapewne od razu pobiegł po kolejny. Wcale mnie
to nie dziwi. W tym miasteczku wszystko może się wydarzyć. Jeśli ktoś jeszcze
nie czytał, to ostrzegam, Wayward Pines to jak jazda na rollercoasterze: przy
każdym wniesieniu myślisz, że zaraz zginiesz, żyjesz jednak, a kolejny zakręt
znów się zbliża. Blake Crouch stworzył doskonała historię, której enigmatyczna
fabuła pochłania bez pamięci. Tajemnice, jakie snuje Crouch są jak narkotyk,
nigdy nie mam się ich dość. Po emocjonującym tomie pierwszym, akcja kolejnego
nieco zwalnia, ale tylko po to, by wcześniej poruszone wątki mogły się rozwinąć.
Zmienia się również atmosfera: to nie szum podejrzeń budzi grozę, ale wiedza o
tym, jak jest naprawdę…
